Mistrzostwo sutaszu w dłoniach samouka.
Paź16

Mistrzostwo sutaszu w dłoniach samouka.

Ewa Matuszewska jest mistrzynią sutaszu – zobaczyłam jej prace na Facebooku kiedy jeszcze nie wiedziałam co to jest sutasz. Ale zauważyłam już wtedy misterność i dokładność jej prac. Zaczęłam przyglądać się bliżej tym wywijasom i kolorowym sznureczkom oplatającym piękne kamienie i odkryłam nowy świat. Nigdy dotąd nie widziałam podobnych prac, podobnego rękodzieła, zaczęłam szukać i.. znalazłam. Nagle okazało się, że wiele osób zajmowało się sutaszem – jakkolwiek prace Ewy były dla mnie pierwszymi sutaszowymi, zdjęcia były magiczne, gama kolorów boska a zdjęcia powalające na kolana… Widziałam wszędzie jej prace, jej zdjęcia.. Aktywność Ewy była pierwszorzędna marketingowo. To kobieta sukcesu – pomyślałam. 1. Ewo – rękodzieło, którym się zajmujesz to sutasz. Co to jest takiego sutasz? Technika sutasz to technika tworzenia biżuterii lub elementów ozdobnych wykorzystująca sznurki sutaszu. Nazwa tej techniki pochodzi właśnie od nazwy sznurków – sutasz, soutache, sutaż, sutazh, cутаж itd… Sznurek sutasz jest to wąski płaski ozdobny warkocz, tkany maszynowo – kiedyś z jedwabiu lub wełny, w tej chwili głównie z wiskozy. 2. Kim jest Ewa Matuszewska poza sutaszem? Inne zainteresowania? Rodzina? Marzenia? Gdzie mieszkasz? Pochodzę z Tuszyna pod Łodzią, mieszkam w Warszawie. Jestem szczęśliwą żoną i ciotuchną. Skończyłam Politechnikę Łódzką z tytułem inżyniera z fizyki. Gdy mam chwilę wolnego i nie szyję, to lubię eksperymentować w kuchni, robić zdjęcia, a przede wszystkim lubię rysować. Moją pasją jest też poznawanie historii kamieni i minerałów. Kiedyś, gdy nie znałam techniki sutasz wyszywałam haftem krzyżykowym, robiłam na drutach, szydełku. Teraz skupiłam sie głównie na jednej technice, która połączyła kilka z moich pasji ponieważ doba jest za krótka. Poza rękodzielniczymi zainteresowaniami tworzę strony internetowe i to jest filar mojej działalności gospodarczej. Tworzę nowe szaty graficzne, co zresztą widzicie na moim blogu sutasz.vizje.pl. Ciągle się coś zmienia. Marzenia… sporo ich w mojej głowie, ale jest jedno chyba najważniejsze: chciałabym móc szyć/tworzyć biżuterię z sutaszu jak najdłużej, by zdrowie dopisało i bym nie musiała z tej pasji rezygnować.     3. Jak zaczęła się Twoja przygoda z sutaszem? Kiedy i od kogo się go nauczyłaś? Moja przygoda z sutaszem zaczęła się w 2011 roku. Wtedy to w internecie natrafiłam na pierwsze prace wykonane techniką sutasz. Były to prace Pani Dori Csengeri. Zauroczyły mnie bardzo i analizując je starałam się dojść jak powstają. Wtedy też okazało się, że materiały do tworzenia zwykłej biżuterii, które odłożyłam gdzieś w kąt mogą się przydać. Zwłaszcza kamienie. Gdy udało mi się dostać sutasz zaczęłam metodą prób i błędów szyć pierwsze ozdoby 🙂 Każdą następna pracę jaką uszyłam poddawałam analizie estetycznej i technicznej. Analityczne myślenie z czasów studiów bardzo się tutaj przydało. Potem tylko zostało mi szyć i szyć. Sutasz daje nieograniczone możliwości. Kolorów sznureczków jest tak dużo, a kamieni i minerałów jeszcze więcej. Zatem i możliwości tworzenia jest bardzo wiele, i to powoduje, że ta technika jest tym, co ja potrzebuje. Jednym zdaniem: zero barier, jestem wolna! Gdy zaczynałam nie...

Czytaj dalej
„Rękodzieło wraca do łask” – wywiad z Basią
Wrz10

„Rękodzieło wraca do łask” – wywiad z Basią

Rękodzieło nie istnieje bez materiałów do rękodzieła… Bez tych materiałów nie istniałyby też Spotkania Robótkowe na Facebooku – no bo jakbyśmy mogły robótkować z pustymi rękami? Basię poznałam szukając sponsorów do naszego jubileuszowego pięćdziesiątego spotkania Robótkowego. Z wielką chęcią ofiarowała piękne kolorowe motki do rozlosowania wśród zakręconych rękodzielniczek. Basia istniała zawsze za logiem Biferno. Dzisiaj – tutaj możemy dowiedzieć się oficjalnie kim jest Barbara Machaj… 1. Basiu – zajmujesz się sprzedażą włóczek w sklepie internetowym. Czyż nie tak? Co to dla Ciebie znaczy? Tak, zgadza się, prowadzę sklep internetowy z włóczkami i akcesoriami dziewiarskimi, a to oznacza, że muszę być na bieżąco nie tylko z nowinkami ze świata dziewiarskiego, ale również informatycznego i internetowego, ale przede wszystkim wspieram rękodzieło. Jestem bardzo szczęśliwa, że przyczyniam się do wzrostu tego rynku i niezmiernie się cieszę, że rękodzieło wraca do łask, że jest coraz bardziej doceniane, również wśród młodych osób, które mają dość masowych produktów, chcą mieć coś unikatowego, wyróżniającego się, zrobionego z pasją.   2. Kim jest Basia Machaj poza sklepem internetowym? Inne zainteresowania? Rodzina? Marzenia? Gdzie mieszkasz? 29-latką z głową pełną pomysłów, żoną i mamą dwuletniej Oli, która obecnie pochłania cały mój wolny czas. Zainteresowania? Kocham podróże i te małe, i te duże, z których zawsze wracam zainspirowana. Moją drugą pasją jest moda, śledzenie najnowszych trendów, znajomość materiałów i projektowanie dzianin. Studiując we Włoszech zaraziłam się też pasją do tego kraju, jego sztuki, historii, mody, design-u, języka, kuchni i ludzi. Uwielbiam tam wracać i zawsze się śmieję, że to mój drugi dom, druga ojczyzna. Mieszkam w małej, malowniczej miejscowości w Małopolsce – Palczy.   3. Czy także sama robisz na drutach i ile? I tutaj zapewne Cię zaskoczę – ciągle jestem początkującą dziergaczką, ponieważ zwyczajnie brak mi talentu do robótek ręcznych. Większość moich klientek nie może się nadziwić jak mogę nie korzystać z tego „raju włóczek”, który mam u siebie.  Zawsze jestem pełna podziwu dla dzieł, które tworzą moje klientki i nie ukrywam, że zazdroszczę im tych umiejętności.   4. Jak zaczęła się Twoja przygoda z włóczkami, dlaczego akurat sklep z włóczkami? Zupełnie przez przypadek – i zaczęła się od drutów. Pewnego dnia poznałam producenta akcesoriów dziewiarskich KnitPro, ten bardzo mądry człowiek zainspirował mnie do zaciekawienia się rynkiem dziewiarskim. Druty jakie wcześniej znałam były proste, ciężkie i szare ,a tu nagle zobaczyłam kolorowe, lekkie, dające mnóstwo możliwości i kombinacji druty wymienne z różnych surowców. Byłam zachwycona, a że był to dla mnie czas poszukiwań pomysłu na własną działalność, postanowiłam zainteresować się tym rynkiem bliżej i spróbować swoich sił na nim. Zaczęłam od sprzedaży produktów KnitPro, a zaraz za nimi pojawiły się włóczki, ponieważ odkryłam, że brakowało w Polsce szlachetnych, wysokogatunkowych...

Czytaj dalej
Inspirujący wywiad z Dorotą.
Sie28

Inspirujący wywiad z Dorotą.

Dorotę poznałam jak większość rękodzielniczek przez Internet – a dokładnie przez Facebooka.  Zafascynowała mnie tym, że jest bardzo widoczna ze swoimi pracami na Facebooku. Pokazuje je często, więc trudno jej było nie zauważyć. „Kobieta z werwą” – pomyślałam. Zapraszam do zainspirowania się jej osobą, tym co robi i jej spojrzeniem na pracę z rękodziełem. 1. Doroto – rękodzieło, którym się zajmujesz to szydełkowanie i robienie na drutach. Czyż nie tak? Tak,właściwie to zajmuję się wszystkim co można objąć nazwą dziewiarstwo. Gdyż robię zarówno na drutach, szydełku, jak i na maszynach dziewiarskich. A że z zawodu jestem krawcową to również szyję sama np. halki czy poszewki do dzierganych ubrań. 2. Kim jest Dorota Kujawa poza rękodziełem? Inne zainteresowania? Rodzina? Marzenia? Gdzie mieszkasz? Jestem zwykłą kobietą.  Żoną, matką dwóch nastoletnich synów, synową i troszkę kurą domową . Oprócz szydełkowania uwielbiam prace w ogrodzie, mam sporą kolekcję storczyków. Kuchnia to moje królestwo – uwielbiam gotować i piec ciasta.   I tu muszę napisać, że wiele osób mówi mi, że jeśli dziewiarstwo nie będzie dochodowe, to śmiało mogę zakładać cukiernię. Mieszkam w małym miasteczku Swarzędzu w Wielkopolsce, niedaleko mam piękny las, gdzie pracujemy z koleżanką nad sesjami zdjęciowymi. Kim jestem? – Jestem po prostu kobietą.   3. Jak zaczęła się Twoja przygoda z robieniem na drutach i szydełkowaniem? Kiedy i od kogo się tego nauczyłaś? Oj ja zaczęłam bardzo wcześnie moją przygodę z drutami. Przerabiania oczek prawych i lewych nauczyła mnie moja mama, miałam wtedy 6 lat. Wtedy to masowo produkowałam odzież dla moich lalek. Gdy miałam 11 lat zachwyciły mnie koronki szydełkowe, zakupiłam książkę z nauką robienia na szydełku i tę wiedzę nabyłam już zupełnie sama. Sporo osób mówi mi że dziwnie trzymam w ręku szydełko – to bardzo możliwe bo jestem samoukiem. Pamiętam że robiłam sobie sporo sweterków i kamizelek będąc jeszcze w podstawówce, ale wtedy raczej się ze mnie śmiano, niż mnie podziwiano – moje hobby nie pasowało do tamtych czasów. Za to teraz wiele koleżanek z tamtych lat jest moimi stałymi klientkami.   4. Jak to się stało, że zaczęłaś zajmować się tym zawodowo? To jest raczej smutna historia. Z powodu choroby mojej teściowej, która potrzebowała całodobowej opieki musiałam być w domu, nie mogłam pracować na etat. Było mi z tym bardzo źle, bo chciałam zarabiać .W wolnych chwilach dziergałam różne rzeczy, które bardzo się podobały moim znajomym. W pewnym momencie zaczęli przychodzić do mnie do domu i prosić żebym zrobiła sweter, tunikę czy czapkę, itd. Troszkę to trwało aż wpadłam na pomysł że mogę być w domu, zajmować się teściową, dziećmi, domem i jednocześnie pracować i zarabiać. I 2 stycznia 2007 roku zaczęła się moja przygoda z firmą „Dosiak”.     5. Czy zawodowo zajmujesz się tylko tym, czy też może robisz jeszcze coś innego? Nie,...

Czytaj dalej