Zachowania na Facebooku, które pachną desperacją.

Facebooka i zachowania na Facebooku śledzę bardzo dokładnie ponieważ jest to częścią tego, czym się zajmuję – częścią Social Media.
To co, rzuca mi się bardzo w oczy to desperacja niektórych właścicieli stron, by zdobyć jak najwięcej polubień dla swojej strony. Czasami wydaje się, że są w stanie zrobić wszystko, by zdobyć te polubienia – najprawdopodobniej jednak wszystko oprócz tego, co rzeczywiście ilość ich zwiększa.

Czyli douczyć się na przykład i poznać na przykład 30 sposobów na zdobycie lajków na Facebooku.

 

zachowania na Facebooku

 

Jakiś czas temu bardzo modne było kupowanie lajków. Oczywiście te lajki nie zmieniały na stronach sytuacji. I raczej śmiesznie wyglądały strony bez komentarzy i polubień we wpisach, ale za to z tysiącami polubień strony. Do tego gdy klikało się na polubienia strony, by zobaczyć statystykę polubień (możesz zobaczyć to na każdej stronie klikając na „xxx użytkowników lubi to”) liczba polubień wzrastała w ciągu jednego dnia, by następnie spaść ponownie do zera.

Już wtedy starałam się nawoływać: ludzie nie kupujcie lajków – to są pieniądze wyrzucone w błoto.

Dzisiaj nawołuję: ludzie nie wymuszajcie lajków, to jest czas i energia wyrzucona w błoto.

Ale wróćmy do zachowań i spróbujmy je wypunktować.

Które zachowania na Facebooku pachną desperacją?

1. Wysyłamy zaproszenie do znajomych, a kiedy ta osoba je akceptuje natychmiast wysyłamy zaproszenie, by polubiła naszą stronę. (Takie zachowanie nie jest w dobrym tonie. Oczywiście można wysłać takie zaproszenia do znajomych skoro FB ma taką opcję, ale może po zawarciu znajomości najpierw powiedzieć „dzież dobry”, przedstawić się, zamienić kilka słów?)

2. Wysyłamy znajomym zaproszenia do stron i na wydarzenia jako prywatną wiadomość. (Bardzo często także tuż po zawarciu znajomości). Skoro te osoby są naszymi znajomymi to widzą nasze wydarzenia i inne działania na naszym profilu. Jeśli ich to zainteresuje to na pewno na to klikną. A naszym zadaniem jest napisanie postu w ten sposób, żeby ich zainteresować. (To nazywa się copyrighting i tego też można się nauczyć).

3. Wysyłamy innym stronom prywatne wiadomości z zaproszeniem do polubienia stron. Najczęściej także bez przedstawienia się i wytłumaczenia dlaczego piszemy taką wiadomość.

4. Wklejamy na innych stronach linka do swojej strony i piszemy: „Zapraszam do mnie”, albo „Polubiłem was, zapraszam do polubienia mojej strony”, albo „Lajk za lajk” i myślimy , że wszystko jest ok. (Niektóre strony mają dni, kiedy udostępniają wklejanie linków jak u mnie np. Super Piątek i te dni powinno się wykorzystać zarówno do zaprezentowania własnej strony, jak i poznania innych stron).

5. Wysyłamy nieznajomym zaproszenia do stron i na wydarzenia jako prywatną wiadomość. Po prostu dobre maniery na to nie powalają. A jeśli ma się złe maniery i chcemy do siebie zrazić innych to już jest nasza sprawa. W mediach społecznościowych jak i na co dzień popłaca pamiętanie o dobrych manierach. Po co zrażać do siebie ludzi?

 

Powyższe zachowania na Facebooku mogą zaowocować w osobach, które lubią nasze strony, ale najczęściej nie są nimi zainteresowane.
Polubiając dla świętego spokoju nie będą polubiać, komentować ani udostępniać naszych wpisów. Ani też na pewno interesować się naszymi ofertami na stronie. W najgorszym wypadku wyłączą także otrzymywanie powiadomień ze strony i tyle ich widzieliśmy.
A w tym czasie kiedy wysłaliśmy do nich zaproszenia typu powyższych czterech punków mogliśmy naprawdę zrobić dla strony coś wartościowego, douczyć się na przykład na temat jak wypromować stronę na Facebooku i zrobić coś, co naprawdę daje w tym kierunku rezultaty.

Powiesz: Ale za to liczba polubień rośnie i inni to widzą.
Tak – liczba wzrasta, ale prawie nikt tego nie widzi. Osoby, które komentują i udostępniają posty ze strony robią to najczęściej widząc post na stronie głównej. Niewiele osób wchodzi na samą stronę, a jeśli nawet, to nie szuka ile dana strona ma polubień. (Nawet sam Facebook by podkreślić małe znaczenie wysokości tej liczby podaje tę liczbę mniejszą czcionką i wcisnął ją obecnie w kąt strony).

Oczywiście liczba ta przedstawia w pewien sposób popularność strony, jakkolwiek nie jest ona wyznacznikiem zaangażowania na stronie, a to zaangażowanie fanów jest najważniejsze. I na tym powinniśmy się skupić – jak zaangażować fanów, których już mamy – a nie gonienie ludzi, którzy być może prawdziwymi fanami zostać nie zamierzają.

Także jeśli chcesz, by twoja strona na Facebooku była popularna skup się na jakości, a nie na ilości. Angażując fanów przyciągniesz także jakość.

I jeszcze jedno tak na koniec. Odpowiedz sobie na pytanie. Dlaczego masz stronę na Facebooku i co poprzez tę stronę chcesz osiągnąć.
Masz jakiś cel, jakiś plan?

  • Ja najbardziej nie trawie osób, które na mojej firmowej stronie piszą post w stylu „polubiłam, zapraszam do mnie”…nachalność maksymalna

  • Najbardziej irytują mnie właśnie komentarze typu „ja już was polubiłem/am, czekam na rewanż”. No ja Cię proszę! Ten post powinien przeczytać każdy bloger przed założeniem strony na fb ;)

  • Dziękuję za artykuł, bedę go szerzyła jak trafię na jakiegoś uporczywego like żebraka:):)Dla mnie facebook jest przestrzenią, w której mam czuć się dobrze, nie lajkuje jak mi się coś naprawdę nie podoba i tego samego oczekuje od innych:) dlatego zaproszenia do znajomych wysyłam 1 raz:) a nóż komuś naprawdę spodoba się to co robię:). Mam 2 FP i nie wyobrażam sobie by tłamsić znajomych o like’i:):) bez sensu:) I tak jak Pani napisała to tylko zraża:) lepiej przemycać co ważniejsze posty na swoją tablice i tym zachęcać:)A co do konkursów to jak widzę nie wszyscy właściciele FP zdają sobie sprawę, ze istnieje nowy regulamin organizowania konkursów na FB i post konkursowy NIE MOŻE:) wychodzić poza FP:) jak dla mnie to świetna sprawa choć mało właścicieli Fun Page’y to respektuje:)Ostatnio organizowałam konkurs -pierwszy wg nowego regulaminu i bardzo mi się to podobało, że konkurs wygląda jak konkurs a nie jak żebranie o lajki:):)Pozdrawiam!!!

  • Tak, te zachowania nie są w dobrym tonie – ale często się zdarzają.

  • Zaprosiłem na fanpage swoich wybranych, pojedynczych znajomych. Tak z drugiej strony, to bardzo staram się rozdzielić fanpage od prywatnej strony, choć czasem coś zalinkuję. Mnie to chyba bardziej irytują wymuszenia „likeboxów” na blogach, pal licho jeśli znikają same, ale niektóre przesuwają mnie na górę bloga, znowu muszę przewijać – zjechać na dół a tu … bzzzt wyskakuje kolejny „polub mnie”. Wtedy mam odruch wręcz odwrotny, „już ja cię polubię” ;) Dla mnie to właśnie jest próba wymuszenia …

  • Oj te zachowania są coraz bardziej popularne i zwyczajnie wieją desperacją. Mnie najbardziej mierzi, gdy ktoś zaprosi mnie do znajomych a po minucie od akceptacji zaprasza do polubienia swojego fp. No ludzie…. co ja jestem? Maszynka do lajków. Trochę szacunku.

    • Wysyłanie zaproszeń przez osoby zupełnie nieznane też jest zdecydowanie irytujące.

  • Zaproszenia na mój FP wysłałam do moich znajomych tylko raz – kiedy zakładałam stronę fanbookową i chciałam dać znać, pochwalić, zaś wiedząc, że sama nie jestem maniakiem FB i nie przesiadują nań całymi dniami wiedziałam, że samo wrzucenie na moją główną nie wyświetli w szerszym gronie. Wybrałam znajomych, którzy byli dla mnie ważni, życzliwi mojej inicjatywie albo wiedziałam, że ich to zainteresuje.

    Często udostępniam wpisy z bloga zarówno na swoim wall`u jak i wrzucam na funpage, ale jeśli chodzi o moich znajomych nie jest to wówczas obwarowane must look. I nie naganiam nikogo do czytania, gdyż to bezcelowe. Dalej przyświeca temu nadrzędny cel pokazania czym zajmuję i co jest dla mnie ważne.

    Nie potrafię wejść na profil innych userów i na ich fanpage`u, przywitać się i na drugie słowo naganiać na swoją stronę w ramach sztucznie pojmowanej wdzięczności „Witaj miło Cię czytać, choć zajrzy do mnie”. Nigdy tak, też nie napisałam na żadnym z blogów, który odwiedziłam. Wewnętrznie burzy się to z moim własnym blogowym kodeksem, który skrupulatnie tępi takie manifestacje na własnych internetowych poletkach.

    • Bardzo dobrze – powiadamia się znajomych ważnych, tych którzy coś znaczą, tych, których interesuje co robimy. Zawieranie znajomości tylko po to, żeby naganiać mija się z celem.

  • W artykule są zawarte sceny z życia wzięte. Faktycznie, po przemyśleniu dochodzę do winsoku, że jakość i zaangażowanie jest lepsze niż

  • To z początku też popełniłam błąd zapraszając znajomych, ale nie ma tego złego niektórzy są zaangażowani. Obecnie wolę czekać robiąc swoje i dając coś od siebie wartościowego.

    • Znajomych można zapraszać, ale znanych znajomych – nie poznanych przed sekundą, albo wczoraj.

      • To nie popełniłam błędu. Dzisiaj jednak dostałam taka desperacką wiadomość. Należę do grupy związanej z promocją bloga i na skrzynkę prywatna na Facebooku dostałam zaproszenie do obserwowania strony od jednej osoby.

  • Mnie też to razi. Tak samo jak organizowanie konkursów co chwilę, by tylko zdobyć kolejny lajk. I te żale, że po konkursie odlubienia.

    • Konkursy mogą być okej, byle nie za często, bo z tego nie ma żadnego pożytku…

  • Nie cierpię komentarzy w stylu „lajk za lajk?” – nie dość, że pachną desperacją, to jeszcze są strasznie wymuszające i stawiają drugą stronę w niezbyt fajnej sytuacji.

    • Ja takie ignoruję. Są po prostu niedojrzałe więc osoby ukrywające się za nimi są takie same. Nic po takich „fanach” poważnym stronom.